100-letnie urodziny Pani Stanisławy Majewskiej

14 marca 2013 r. Pani Stanisława Majewska - wieloletnia nauczycielka matematyki w naszej szkole, obchodziła jubileusz 100-lecia swoich urodzin.

To było prawdziwe powołanie, jak chciała kogoś nauczyć, to zawsze dopięła swego - mówią o Stanisławie Majewskiej jej uczniowie, abiturienci sprzed pół wieku. I to oni zorganizowali jej urodziny. Byliśmy przeciwieństwem tych z "Batorego", tam były lizusy, a tu trochę łobuzy, ale takie sympatyczne - opowiada Stanisław Gutkowski z IV C. A profesor Majewska tak czy inaczej dawała sobie z nami radę. Matematykę mieliśmy na inżynierskim poziomie i potem na studiach się niemal nudziliśmy. - Jako jedyna miała u nas taką ciepłą, pozytywną ksywkę - opowiada Ryszard Mellin, inny z uczniów matematyczki. Mówiliśmy na nią po prostu "Stasia", i tak mówimy do dziś. A ona mówi o nas "dzieciaki", chociaż my mamy już po 70 lat!

Przemówienie do zaproszonych gości wygłoszone przez Panią Stanisławę Majewską:

Witam serdecznie Pana Burmistrza, Pana Dyrektora Naszego Dom, wszystkich pracowników, moje Koleżanki i Kolegów oraz zaproszonych gości:
- Panią Dyrektor Technikum Budowlanego nr 1 im. Zdzisława Mączeńskiego w którym uczyłam,
- Przewodniczącą Zarządu Stowarzyszenia Wychowanków Technikum Barbarę Młynarską z moimi uczniami i uczennicami, to są moje najdroższe dzieci,
- Witam serdecznie moich długoletnich przyjaciół i opiekunów sąsiadów z miejsca zamieszkania Irenę i Antoniego Bełchów oraz wszystkich, którzy mnie pamiętają i chcieli ze mną spotkać się w tym uroczystym dla mnie dniu.
Jestem bardzo wzruszona, bo obchodzę dzisiaj swoje okrągłe urodziny. Dotychczas ważniejsze były imieniny od urodzin. Urodziny przypominają nam o latach i przemijaniu. Jak widać z mojej daty urodzenia urodziłam się w Zaborze Rosyjskim w Warszawie. Byłam pierwszym dzieckiem, więc mój ojciec chciał żebym była chłopcem. Wychowywana byłam jak chłopiec, żadnych lalek tylko ołówek i zeszyt, nie uznawał płaczu i mazgajstwa. Żyłkę pedagogiczną miałam od dzieciństwa. Szkołę podstawową, gimnazjum i studia matematyczne na Uniwersytecie zaliczyłam w Warszawie.
Przez całe życie królowały we mnie - pedagogika i matematyka. Kochałam młodzież, a dyrekcja technikum dawała mi do wychowania klasy męskie, z którymi najlepiej sobie radziłam. Kochałam swój zawód i nie zamieniłabym go na inny, chociaż zawód trudny i mało opłacalny.
Pracowałam w szkolnictwie prawie 30 lat. Byłam nauczycielką surową, ale sprawiedliwą. Do młodzieży podchodziłam z sercem i rozumem.
Pomogłam założyć Koło Absolwentów. Później, będąc już na emeryturze, byłam opiekunką Zarządu Stowarzyszenia Wychowanków i pomagałam w organizowaniu co 5 lat jubileuszu szkoły i Zjazdu Absolwentów jak również spotkań klasowych - rocznikowych.
Dziś Oni opiekują się mną z przewodniczącą Zarządu Barbarą Młynarską na czele. Kiedy w 2000 roku zdecydowałam przenieść się do Domu "Budowlanych" na ulicę Elekcyjną, pomogli w przeprowadzce do tego domu. Zabierają na spacery, odwiedzają okolicznościowo, albo telefonują.
Dom "Zasłużonego Pracownika Budownictwa" - projektowali i budowali w większości absolwenci naszego technikum. Mieszkam więc jak w swoim domu rodzinnym i jest mi dobrze w samodzielnym pokoju, ale nie jestem sama bo mam same życzliwe osoby wokół siebie.
Wszystkim dziękuję serdecznie za przybycie, czeka nas lampka szampana i tort urodzinowy.

Zdjęcia: pan Ryszard Mellin oraz pan Zbigniew Małowiecki
fragment artykułu z Gazety Wyborczej - Stołecznej: 200 lat, pani profesor! autorstwa Anny Miłoszewskiej